Zwycięski dreszczowiec! Borowiak wygrał 3:2 (2:0) ze Spartą Sycewice.

Podopieczni trenera Artura Papierowskiego zdobyli cenne trzy punkty, pokonując Spartę Sycewice. Zwycięstwo jednak nie przyszło im łatwo.

To było świetne widowisko, a emocjami można by obdzielić kilka spotkań ligowych. Dreszczowiec na szczęście zakończył się happy endem dla ekipy z Czerska. Dzięki wygranej Borowiak zrównał się punktami ze Spartą i wskoczył na 15. pozycję.

Pojedynek miał ogromny ciężar gatunkowy. W niedzielne popołudnie spotkały się bowiem drużyny, które dzieliły w tabeli raptem trzy punkty oraz są beniaminkami rozgrywek na poziomie IV ligowym w tym sezonie. Od początku spotkania bardziej zdeterminowani byli czerszczanie, choć rywale postawili trudne warunki, gdyż to oni na początku spotkania mieli sytuację do zdobycia prowadzenia. Jednak zawodnik z Sycewic, który po zamieszaniu w polu karnym doskoczył do niczyjej piłki, trafił tylko w słupek. Mecz ciągle oscylował wokół remisu.

W trakcie meczu, około 38. minuty, doszło do koszmarnie wyglądającej kontuzji bramkarza Borowiaka. Patryk Kotłowski podczas interwencji w obrębie piątego metra zderzył się z wbiegającym napastnikiem z Sycewic. Podczas starcia ucierpiała noga piłkarza gospodarzy. Gra została przerwana na kilka dobrych minut, podczas których Patryk Kotłowski był opatrywany przez medyka. Nikt z przybyłych kibiców nie zakładał sytuacji zmiany naszej „etatowej jedynki”. Ostatecznie Kotłowski nie wrócił już do gry i w jego miejsce trener podmienił młodego bramkarza – Filipa Damrata. Dla 17 – letniego wychowanka klubu, był to debiut na szczeblu IV ligi, który jak się później okazało zaliczył celująco!

Po tej nieprzyjemnej sytuacji gospodarze zaatakowali z większym animuszem, mocniej naciskając w kierunku bramki Sparty. W 48. minucie spotkania Łukasz Leper wykonywał rzut rożny. W polu karnym na dośrodkowaną piłkę czekał Dariusz Nowaczyk, który popisał się celnym uderzeniem głową, 1:0 dla gospodarzy. Zdobyty gol wyraźnie podłamał Spartę, która dosłownie minutę później straciła kolejną bramkę. Filip Damrat wznowił grę wykopem piłki z dłoni, zawodnicy Sparty źle obliczyli lot piłki. Próbując ratować sytuację, środkowy obrońca chcąc odegrać futbolówkę w kierunku bramkarza, zrobił to tak niefortunnie, że minęła ona „goalkeepera”. Do bezpańskiej piłki doskoczył Guladi Kokoladze. Gruziński zawodnik Borowiaka bez problemów umieścił ją w pustej bramce. Tuż przed przerwą goście mogli zmniejszyć straty – po dośrodkowaniu z prawej strony boiska piłka przeleciała przez cały blok defensywny Borowiaka i trafiła do lewo skrzydłowego z Sycewic. Zawodnik Sparty znalazł się sam na sam z Damratem. Jednak młody bramkarz nie dał się zaskoczyć i uderzenie sparował na rzut rożny.

Po przerwie czerszczanie szukali okazji do podwyższenia wyniku i zdobycia trzeciej bramki, która wprowadziłaby większy spokój w dalszym przebiegu spotkania. Piłkarze Borowiaka na początku drugiej połowy zmarnowali dwie, a nawet trzy doskonałe okazje na „zamknięcie meczu”. Niestety niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Pierwszą dogodną sytuację Sparta miała po rzucie wolnym, po którym piłka trafiła w poprzeczkę bramki, a dobitkę obronił Damrat. Jednak już w 55. minucie spotkania nie mieliśmy szczęścia – sędzia podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Łukasz Skierka. Kontaktowa bramka wyraźnie dodała wiatru w żagle przyjezdnym. Kilka minut później Sycewice miały ponownie rzut wolny w okolicy pola karnego, wykonawca rzutu po raz drugi trafił w poprzeczkę bramki bronionej przez Damrata.

W 67. minucie Borowiak otrzymał kolejny prezent od defensorów z Sycewic. Środkowy obrońca nie zauważył nabiegającego Patryka Wysieckiego, który bez większych problemów odebrał mu piłkę i wyszedł sam na sam z bramkarzem zamieniając sytuację na trzeciego gola dla gospodarzy. W 82. minucie Borowiak powinien podwyższyć prowadzenie na 4:1, jednak dotychczas bezbłędny Patryk Duda nie wykorzystał rzutu karnego.

W 85. minucie Patryk Hildebrandt ustalił końcowy wynik spotkania na 3:2 dla Borowiaka. Od tego momentu goście poderwali się do szturmu dążąc do odwrócenia losów meczu i doprowadzenia do upragnionego remisu. Jednak podopieczni trenera Artura Papierowskiego wytrwali do ostatniego gwizdka i cenne trzy punkty zostały w Czersku. Zawodnikom gratulujemy zwycięstwa, a kontuzjowanemu Patrykowi Kotłowskiemu życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!!

Myślę, że mecz mógł się podobać kibicom. Było w nim sporo bramek i pięknych, składnych akcji. Mieliśmy pomysł na ten mecz i przez większość czasu gry realizowaliśmy go. Zakładaliśmy grę atakiem pozycyjnym i dobrze nam to wychodziło. Szkoda, że zmarnowaliśmy swoje stuprocentowe sytuacje. Nie przypominam sobie, abyśmy mieli ich tyle w jakimkolwiek meczu w tej rundzie. Jeśli wykorzystalibyśmy chociaż połowę z tego co mieliśmy to oszczędzilibyśmy kibicom nerwów do ostatniego gwizdka. Jednak z drugiej strony takie dreszczowce, jak ten ze Spartą budują charakter drużyny.– powiedział trener Artur Papierowski

Dodaj komentarz