Dwie różne połowy – Borowiak przegrywa 3:2 w Ustce z Jantarem

Kibice w sobotę obejrzeli dobry mecz w wykonaniu piłkarzy Borowiaka Czersk. Niestety wielka szkoda, że potyczka z Jantarem Ustka zakończyła się przegraną. Na boisku nie było widać, że goście są w zupełnie innym miejscu w tabeli, a do tego w roli beniaminka IV ligowych rozgrywek.

Mecz zaczął się od ostrożnej gry obu stron. Pierwszy strzał na bramkę oddali gospodarze już na początku spotkania, jednak był on niecelny. Kilkanaście minut później Filip Szwoch zmarnował znakomitą sytuację, w której Borowiak powinien objąć prowadzenie. Nasz pomocnik w sytuacji sam na sam z bramkarzem nie trafił w bramkę. Borowiak przez większą część pierwszej połowy miał optyczną przewagę, stwarzał sobie dogodne sytuacje bramkowe. Jednak większość sytuacji kończyła się rzutem rożnym bądź wolnym, z których to Borowiak tego dnia nie stwarzał zagrożenia. Co nie udawało się czerszczanom mogło udać się gospodarzom. Po składnej akcji zawodnik Jantara wyszedł sam na sam z Patrykiem Kotłowskim, który wyczekał napastnika i obronił jego uderzenie w kierunku bramki. Pierwsza połowa zakończył się wynikiem bezbramkowym.

Na początku drugiej odsłony spotkania to Borowiak stanął przed okazją na otwarcie wyniku. Po indywidualnym rajdzie Patryka Wysieckiego, minięciu czterech defensorów Jantara został nieprzepisowo zatrzymany w okolicy 30-metra boiska przez goniącego go obrońcę gospodarzy. Ku naszemu zdziwieniu sędzia pokazał tylko żółty kartonik. Pomimo optycznej przewagi goście stracili koncentrację i w 58 minucie spotkania po błędzie formacji defensywnej to Jantar zdobywa gola. Dosłownie minutę później wpada kolejne trafienie dla zawodników z Ustki. Dwa szybkie uderzenia gospodarzy, kompletnie wybiły z rytmu piłkarzy z Czerska. Zawodnicy Borowiaka jakby wpadli w letarg i przestali grać w piłkę. Gdyby zawodnicy z Ustki wykazali się lepszą skutecznością mogliby nastrzelać więcej goli. Trzeba otwarcie przyznać jedno – nie było to najlepsze dziesięć minut w wykonaniu podopiecznych trenera Artura Papierowskiego. Jednak od 68. minuty spotkania Borowiak był zupełnie innym zespołem niż 10. minut wcześniej. Czerszczanie jakby ocknęli się ze swojego letargu i zaczęli grać jak drużyna, która pokazuje charakter, determinację, wolę walki, pomysł na grę oraz chęć zwycięstwa. Bramkę na 2:1 dla Borowiaka zdobył Guladi Kokoladze, który w 70. minucie spotkania nie sygnalizowanym strzałem ze skraju pola karnego pokonał bramkarza gospodarzy. Bramka wyraźnie dodała wiatru w żagle piłkarzom z Czerska, którzy mogli a wręcz powinni strzelić drugiego gola. Czerszczanie stworzyli kilka dogodnych sytuacji na wyrównanie. Po jednej z takich akcji z rzutu wolnego piłka nawet uderzyła w poprzeczkę bramki Jantara. Niestety niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, w 82. minucie gospodarze wyprowadzili kontratak, który zakończył się strzeleniem trzeciego gola. W doliczonym czasie gry Guladi Kokoladze strzela drugiego gola , a chwilę później sędzia tego spotkania kończy mecz. Borowiak przegrywa 3:2. Z dziennikarskiego obowiązku warto dodać, że swój debiut na boiskach IV ligowych zaliczył wychowanek Borowiaka Czersk, 16-letni Leon Sowiński, który miał swój udział w zdobyciu drugiej bramki dla Borowiaka!

Dobrze weszliśmy w mecz, stwarzaliśmy sytuacje bramkowe i optycznie mieliśmy przewagę, ale w pewnym momencie straciliśmy koncentrację i zostaliśmy za to ukarani. Jednak po złym fragmencie zareagowaliśmy dobrze, za co chcę pochwalić zawodników. Pokazali charakter oraz złość po złym fragmencie meczu. Jednak na przyszłość powinniśmy po dobrej grze przypieczętować swoją przewagę bramką, a nie dopiero po stracie goli próbować nadrabiać. W następnych meczach nie możemy tracić koncentracji w żadnym momencie meczu, bo to kosztuje stratą punktów – po meczu stwierdził szkoleniowiec Borowiaka Czersk, Artur Papierowski.

Dodaj komentarz