Dużo fauli, mało gry. Bezradne walenie głową w mur. Remis lidera w Bobowie!

Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie 11 kolejki A – klasy III grupy pomiędzy GKS Bobowo a MLKS Borowiak Czersk. Czerszczanie stracili szansę, by samodzielnie pozostać w fotelu lidera. Tuż za nimi jest bowiem Radunia II Stężyca, która ograła dzisiaj 2:1 LKP Nową Karczmę.

Spotkania nie można nazwać wielkim widowiskiem, dominowała ostra gra i mało jakości. To nie był mecz, który licznie przybyli kibice z wypiekami na twarzy będą mile wspominać. Nie oznacza jednak, że w spotkaniu nic się nie działo. Dalecy jesteśmy od oceniania pracy sędziego, ale w dzisiejszym pojedynku sędzia nie panował nad meczem i zawodnikami. U zawodników gospodarzy od początku kipiała agresja, tuż po gwizdku w krótkim odstępie czasu najbardziej odczuł to Paweł Kołatka. Nasz środkowy pomocnik został dosłownie skopany przez przeciwników, a sędzia za przewinienia nawet nie dał żółtej kartki. Gospodarze nastawili się na solidną i mocną grę w obronie oraz szukanie kontrataków. Dzięki agresywnej grze Bobowo zdominowało posiadanie piłki w środkowej strefie boiska, od razu spychając gości do obrony. Napastnicy gospodarzy kilkukrotnie sprawdzili umiejętności Rafała Sojki – golkiper jednak był czujny i pewnie bronił. W odpowiedzi na sytuację GKS Bobowo piłkarze z Czerska próbowali kontrować, lecz każda z akcji była przerywana ostrym wejściem prosto w nogi, tak aby zawodnicy gospodarzy mogli ponownie ustawić szyki obronne. O wiele groźniej pod bramką gospodarzy było w 29 minucie spotkania, kiedy to po kolejnej próbie przyjezdnych Patryk Duda wyszedł sam na sam. Jednak tuż przed polem karnym dostał tzw. wjazd „na sankach” (dwiema wyprostowanymi nogami), za co atakujący otrzymał tylko żółtą kartkę! Borowiak próbował atakować, jednak nie przynosiło to większych skutków, kilka stałych fragmentów z okolicy dwudziestego metra również nie zostało zamienionych na bramki.

Drugie czterdzieści pięć minut, a właściwie pięćdziesiąt – gdyż sędzia przez opóźnianie gospodarzy doliczył aż 5 minut, to wolna amerykanka i przegląd sztuk walki. Były m.in. zapasy/wrestling, koszenie przeciwnika równo z trawą, aktorskie popisy „kto efektowniej upadnie”. Piłkarze Artura Papierowskiego próbowali zdobyć zwycięskiego gola, jednak nie potrafili wykorzystać swoich okazji. Najbardziej szkoda sytuacji z 71 minuty, gdy ogromną swobodę na prawej stronie miał Mateusz Stramol, który otrzymał świetne podanie od Roberta Pruszaka, ale prawoskrzydłowy z dobrej pozycji przestrzelił tuż nad bramką. W drugiej połowie Borowiak otrzymał kilka rzutów wolnych z bardzo dogodnych pozycji. Jednak żaden ze strzelających nie wykorzystał szansy. Piłka była uderzana nad bramką, bądź prosto w bramkarza gospodarzy. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Cieszy fakt, że żaden z zawodników Borowiaka poza otarciami i kilkoma siniakami nie doznał poważniejszej kontuzji. Już teraz serdecznie zapraszamy wszystkich naszych kibiców na kolejny wyjazdowy mecz. Tym razem zmierzymy się w derbach regionu z Wdą Czarna Woda. Początek spotkania został zaplanowany na sobotę 2 listopada na godzinę 14:00 w Czarnej Wodzie.

GKS Bobowo – MLKS Borowiak Czersk 0:0

Borowiak – Sojka – Wons, Marach, Gliniecki, Malewicz (79′ Młodzianowski), Kołatka, Kaszubowski, Wojciechowski, Stramol (74′ Tuszkowski), Duda, Pruszak R, – Śpica

Dodaj komentarz