Remis, który smakuje prawie jak zwycięstwo.

Piłkarze Borowiaka udowodnili, że nie taki diabeł straszny. MLKS zremisował na wyjeździe z Radunią II Stężyca, mimo że od 62. minuty grał w osłabieniu.

Borowiak w niedzielnym wyjazdowym meczu zamierzał kontynuować dobrą passę i wygrać swoje trzecie spotkanie z rzędu. Z kolei Radunia II Stężyca, grając na własnym obiekcie, również planowała zdobyć komplet punktów i utrzymać pozycję lidera.

Goście dobrze zaczęli zawody z Radunią II Stężyca, ale ostatecznie po pierwszej połowie więcej powodów do zadowolenia mieli gospodarze, którzy po nerwowych pierwszych fragmentach rywalizacji w 26. minucie objęli prowadzenie po składnej akcji całej formacji ofensywnej. Przybyli kibice oglądali próby konstruowania ataku pozycyjnego, a także uważną grę w defensywie. Borowiak wyglądał solidnie w obronie, a wraz z upływem kolejnych minut coraz śmielej poczynał sobie w ataku i wypracował kilka dogodnych sytuacji (rzut wolny z 17 metra, celne uderzenia Karola Kortasa czy strzał Patryka Dudy prosto w bramkarza).

W drugiej odsłonie ekipa Artura Papierowskiego wzięła się jeszcze solidniej do pracy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 53. minucie Kacper Skowroński wyrównał stan rywalizacji, kierując piłkę do bramki po uderzeniu głową. Asystę przy golu z rzutu wolnego zaliczył Robert Pruszak.

Tymczasem od 62. minuty w osłabieniu grać musieli goście. Trener Borowiaka nie mógł do końca pogodzić się z decyzją arbitra. Bezpośrednią czerwoną kartkę ujrzał Patryk Duda, który został sfaulowany i wulgarnie skomentował zachowanie obrońcy przeciwników. W doliczonym czasie gry zespół Borowiaka miał jeszcze okazję wywieźć komplet punktów, wychodząc z kontratakiem czterech na dwóch obrońców. Jednak zła decyzja i oddanie uderzenia prosto w bramkarza zaprzepaściło szansę na wygranie meczu. Ostatecznie więc wynik meczu nie uległ zmianie i obie drużyny musiały zadowolić się podziałem punktów.

Grać przez prawie 30 minut w dziesięciu przeciwko Raduni, na jej boisku w takich warunkach atmosferycznych i to wytrzymać?! Coś niesamowitego! Każdy wie, że nie jest łatwo się bronić w takiej sytuacji. Mój zespół pokazał dzisiaj charakter. Cieszymy się z remisu, który smakuje prawie jak zwycięstwo! – po meczu powiedział szkoleniowiec Borowiaka – Artur Papierowski.

W kolejnym spotkaniu piłkarze Borowiaka podejmą na własnym obiekcie Wierzycę – Larix Stara Kiszewa. Mecz został zaplanowany na sobotę 7 września, na godzinę 17:00. Już teraz serdecznie zapraszamy wszystkich naszych kibiców.

RADUNIA II STĘŻYCA – MLKS BOROWIAK CZERSK 1:1 (1:0)

Sojka – Malewicz, Marach, Gliniecki, Wojciechowski, Skowroński (87′ Słomiński), Kaszubowski, Kortas (82′ Szlachcikowski), Duda, Łangowski (52′ Stramol), Pruszak – Śpica, Sowiński.

Dodaj komentarz