Pechowej serii ciąg dalszy. Porażka w Prabutach.

Niechlubnej tradycji stało się zadość. Po dwóch błędach tracimy dwie bramki. Borowiak przegrał na wyjeździe z Pogonią Prabuty 2:0.

Słabych przeciwników już nie ma. Nie można lekceważyć żadnego rywala. Te i pewnie kilka innych piłkarskich sentencji są wszystkim doskonale znane. Pogoń grała u siebie w roli faworyta. Niestety nie mogło być inaczej. Przede wszystkim ze względu na wyższą pozycję w ligowej tabeli, poza tym Borowiak w rundzie wiosennej zdobył zaledwie 3 punkty! Gospodarze niczym wytrawny bokser niemiłosiernie wypunktował zespół z Czerska.

Od początku spotkania mecz nie toczył się w szybkim tempie. Można wręcz rzec, że nie działo się w nim nic ciekawego. Gospodarze nieśmiało próbowali atakować. Borowiak odpowiadał składnymi akcjami, jednak w taktykach obu ekip brakowało „tego czegoś”. Czerszczanie mieli kilka dogodnych sytuacji do zmiany wyniku, przed szansą stanęli: Kevin Wojciechowski,Jeremiasz Grela. czy Karol Kortas. Jednak za każdym razem oddawali niecelne uderzenia, bądź strzały były blokowane przez rywali. Gospodarze pierwszą dogodną sytuację stworzyli po błędzie naszych zawodników podczas wyprowadzania piłki w środkowej strefie boiska i od razu zamienili ją na bramkę. Akcja bramkowa miała miejsce w 31 minucie spotkania.

Po zmianie stron Borowiak próbował odrobić straty i mocniej atakował, jednak Pogoń mądrze się broniła. MLKS może jednak żałować, że nie udało się zyskać większej przewagi w drugiej połowie i zdobyć wyrównującego gola. Najlepsze okazje zmarnowali Mateusz Stramol oraz dwukrotnie z rzutu wolnego Karol Kortas. W 79 minucie kolejne nieszczęście spadło na jedenastkę trenera Artura Papierowskiego, co powoli staje się niestety niechlubną tradycją i splotem niewykorzystanych wydarzeń. Czerszczanie stracili gola numer dwa po błędzie obrońcy, który chciał zagrać piłkę do bramkarza, jednak zrobił to tak niefortunnie, że piłkę przechwycił zawodnik Pogoni, który przyjęciem minął bramkarza Borowiaka i umieścił piłkę w pustej bramce gości, ustalając jednocześnie wynik spotkania na 2:0.

W niedzielę kibice byli świadkami instruktażu pod tytułem „jak przegrać wygrany mecz” i na pewno ta porażka boli. Była duża szansa na zdobycie trzech punktów, to się jednak nie udało i znajdujemy się w fatalnej sytuacji, Najlepszym sposobem na zapomnienie tych wydarzeń jest rozegranie kolejnego spotkania. Na to nie trzeba będzie długo czekać. W najbliższą sobotę (11 maja) o godzinie 17.00 w Brusach Borowiak zmierzy się w derbowym meczu z Tęczą.

Pogoń Prabuty – MLKS Borowiak Czersk 2:0 (1:0)

Borowiak: Paweł Skiba – Damian Szumacher, Paweł Kołatka, Piotr Marach, Przemysław Podemski, Cezary Brzeziński, Karol Kortas, Mikihito Kato, Mateusz Stramol (70’ Piotr Tuszkowski), Kevin Wojciechowski (82’ Kamil Słomiński), Jeremiasz Grela.

Dodaj komentarz