Borowiak strzelił Spójni dwie bramki, ale przegrał 1:0…

Borowiak musiał pokonać dzisiaj Spójnię, aby nadal poważnie liczyć się w walce o utrzymanie. Przypomnijmy, że jesienią MLKS Borowiak Czersk również uznał wyższość Spójni Sadlinki, przegrywając spotkanie na własnym terenie 3:4. Niestety, pomimo przewagi i kilku znakomitych okazji znów przegrał, tym razem 1:0.

Od pierwszych minut na boisku piłkarskim w Sadlinkach inicjatywa była po stronie gości. Borowiak prowadził grę i dyktował tempo. W 9 minucie powinno być 0-1. Mikihito Kato jednak uderzył wprost w ręce bramkarza Spójni. Pojedynki toczyły się głównie w środku pola, Borowiak próbował prowadzić grę, a piłkarze Spójni ją utrudniali. Mecz opiewał w dużo fauli, wybijanek czy niepotrzebnych dyskusji. Gospodarze wydawali się być bezradni i nie mieli określonego pomysłu na mecz z Borowiakiem, lecz po jednej z kontr w 37 minucie doprowadzili do wykonania rzutu rożnego, który zamienili na bramkę. Był to szok dla piłkarzy Borowiaka, którym wydawało się, że w pełni kontrolują przebieg meczu i tylko kwestią czasu jest, kiedy zdobędą bramkę.

Po zmianie stron mecz toczył się już tylko pod dyktando piłkarzy z Czerska, którzy stwarzali sobie sytuacje strzeleckie do zdobycia wyrównującej bramki. W 51. minucie Jeremiasz Grela wykorzystał świetne zagranie Przemka Podemskiego i strzałem z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce. Radość piłkarzy, ale… chorągiewka sędziego poszybowała w górę – zawodnik Borowiaka znajdował się na kontrowersyjnym spalonym. Bardzo podobny przebieg miała sytuacja z 76. minuty, kiedy to piłkę otrzymał Patryk Duda i dośrodkował futbolówkę wzdłuż linii piątego metra do Kacpra Skowrońskiego i ten pewnym strzałem do pustej bramki doprowadził do wyrównania. Scenariusz podobny – ułamki sekund radości, chorągiewka bocznego sędziego w górze, gwizdek, gol nieuznany. W końcówce spotkania Borowiak mógł po raz kolejny doprowadzić do wyrównania, ale dwukrotnie nie wykorzystał dogodnych sytuacji z rzutów wolnych z odległości zaledwie 16 metrów. Pod koniec spotkania wreszcie obudził się arbiter, który do tej pory nie karał gospodarzy kartkami za liczne brutalne czy taktyczne faule. Jednak po brutalnym wejściu wyprostowanymi nogami w Marka Pliszkę obrońca Spójni musiał już otrzymać drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Borowiakowi jednak nie udało się zmienić wyniku i z boiska schodził bez zdobyczy punktowych. Trener Artur Papierowski przyznał po spotkaniu, że jest nad czym pracować i trudno się z tym nie zgodzić, jednak nie poddajemy się i walczymy dalej!

Spójnia Sadlinki – MLKS Borowiak Czersk 1:0 (1:0)

Borowiak – Paweł Skiba – Przemysław Podemski, Piotr Marach, Paweł Kołatka, Adrian Pruszak (70’ Cezary Brzeziński), Marek Pliszka, Rafał Komorowski (70’ Kacper Skowroński), Jeremiasz Grela, Marek Kaszubowski, Karol Kortas (55’ Patryk Duda), Mikihito Kato (65’ Piotr Tuszkowski) – Łukasz Gliniecki

Dodaj komentarz